turystyka inaczej


Wyświetlono wersję archiwalną wątku "turystyka inaczej" z forum www.tatry.netmark.pl/


mnich - Pon Mar 19, 2007 6:19 pm

[size=18]witam!!! dopiero co do was dołączyłem.wybrałem to forum ponieważ uważam je za profesjonalne i rzetelne.jestem rad ,że tu jestem i od razu chciałbym poruszyć temat,który muszę przyznać,mnie zaintrygował.chodzi mi o pokonywanie szlaków "na czas".wiem,że to może szokować konserwatywną część turystów ale wiem,że są też tacy którzy podchodzą do tego na sportowo.właśnie co przeczytałem,że aby zostać ratownikiem TOPR-u trza zdać kilka egzaminów.jednym z nich jest test kondycyjno-sprawnościowy polegający na sprawdzeniu wytrzymałości kandydata.przykładową trasę Kuznice-Myślenickie Turnie-Kasprowy Wierch należy przebyć w czasie 1 godziny+swój wiek.taki jest limit czasu!!!na mojej mapie to 3h45'.osobiście jeszcze tego lata mam zamiar się przekonać jaki jestem twardy i ile będę odstawał mam niezłą wydolność więc jestem ciekaw jak mi pójdzie.pozdro od mnicha!!![/b]

Mariusz - Pon Mar 19, 2007 8:48 pm

Kilka lat temu czekałem na umówionego znajomego. Żona i inni znajomi poszli na Chłopka. Niedoczekawszy się ruszyłem do góry. Na przełęczy /z Moka/ byłem po 1 godz 50 minutach. To nie był sprawdzian ale.....
Nie robię nigdy specjalnych prób, ale zdaża mi się, że sprawdzam, czy mam dobry czas.
Chociaż coraz bardziej uznaję to za bezsensowne i uciekam od szybkich podejść, aby móc patrzeć na góry "jeszcze inaczej", to jednak niekiedy lubię powspominać moje rekordowe wejścia.
Różne są "zbączenia".
Fogel - Pon Mar 19, 2007 11:22 pm

Najszybszy mój odcinek w tatrach był w dół - przez "Piekł" na szlakowskazie napisane jest 1h 15 min. Ja ten odcinek zrobiłem w 15-17 minut (nie pamiętam teraz ile dokładnie).
mantek - Wto Mar 20, 2007 12:23 pm

Nigdy nie patrzyłem na chodzenie po szlakach w kwestii biegania po szlakach, chociaż zdarzały sie bardzo szybkie przejścia spowodowane czynnikami zewnętrznymi. Jakkolwiek staram sie chodzić zgodnie z czasówkami. Z obserwacji wiem jednak, że zazwyczaj pokonuje sie szlaki szybciej niż w opisach, a myślę że związane jest to z obliczeniami dla "przeciętnych" turystów. A porównywanie sie do ratowników nic dobrego nie niesie, no może z wyjątkiem sprawdzenia się

Smyk - Wto Mar 20, 2007 12:57 pm

...staram sie chodzić zgodnie z czasówkami

...a mnie te czasówki obojętnie zwisają, gdy już idę sobie szlakiem,
owszem, są dobre dla orientacji w odległościach ...i tyle
można (i warto) brać je pod uwagę przy planowaniu trasy, bo to rozsądne...

nigdy jednak nie próbowałem mierzyć się z rekordami, limitami itp
...no, ale ja mogę pozwolić sobie na ten luksus, bo nie zamierzam zdawać egzaminu sprawnościowego na ratownika górskiego

Jurajczyk - Czw Mar 22, 2007 11:03 am

Wszystkim chcącym sprawdzić swoją przydatność dla TOPR-u,ale też i własną kondycję polecam mający się odbyć 8 czerwca w Bieszczadach IV Bieg Rzeźnika.Podzielony na 5 etapów bieg prowadzi od Komańczy do Ustrzyk Górnych.To jedna z ciekawszych imprez dla ludzi nie bojących się extremalnego wysiłku.To poważne wyzwanie.
A tutaj link do biegu z poprzednich lat.Tak dla rozeznania sytuacji:
http://biegajznami.pl/pokaz.php?id=947
Pozdrawiam.
As - Czw Mar 22, 2007 2:13 pm

Odmienne, szybkosciowe wykorzystanie szlakow turystycznych zaobserwowalem takze w Tatrach. Nie nazwalbym tego "inna odmiana turystyki" ale to "inna innosc". Proby wydolnosciowe, biegi, skoki i inne harce w gorach bardziej pasuja mi na wyczyn...
Bedac razu pewnego w slowackich Tatrach Zachodnich, slamazarnie wlokac sie na "rohacka grań", chyba na Smutna Przelecz, spostrzeglem zbiegajacego z przeciwka, lekko (sportowo) przyodzianego faceta, a zaraz za nim drugiego. Nie wygladali na "zlodzieja i policjanta" i gonili sie jakos tak bez przekonania. Widac bylo, ze chca dobec (gdzies do celu) i sprawa kolejnosci nie jest juz dla nich najwazniejsza. Zuchy chlopaki - ze tez im sie tak chce w ten holerny upal_ - pomyslalem sobie i usiadlem na chwile, zeby bilans wysilku i relaksu w kosmosie sie nie zachwial. Jeszcze dobrze nie odetchnalem, gdy juz ujrzalem wysoko nastepnego delikwenta, a potem jeszcze paru_ Uprzejmie ustepowalem im z drogi - w koncu nalezalo traktowac ich jak uprzywilejowanych, w akcji _i to w powaznej akcji. Mieli numery startowe, jedni na plecach inni w garsci i juz wtedy poczulem pismo nosem_ ZAWODNICY
Troche mi ich bylo zal, ale tez podziwialem ich hart. Bylo ich kilkudziesieciu, obserwowalem ich przez pare godzin (tak sie rozciagneli), zreszta nie tylko ja, bo rowniez ulokowani w roznych miejscach sedziowie imprezy oraz kibice, planowi i calkiem przypadkowi, jak ja. Zawodnicy laczyc musieli na trasie wiele cech i umiejetnosci, gdyz grzbietem Rohaczy nie wystarczy biegać. Obsada biegu byla miedzynarodowa - pewne szczegoly przeczytalem pozniej na ogloszeniach po obu stronach granicy.
Glebszych uczuc nie wzbudzila we mnie ta impreza, ale przynac musze, ze byla zdecydowanie odmienna od wszystkich innych, a i sceneria piekna. Byl to chyba jakis (nie pamietam, bo nie skupilem na tym uwagi) bieg kwalifikacyjny lub weryfikacyjny zwiazany z dzialalnoscia gorska, na pewno nie sporadyczny lecz cyklicznie powtarzany. Sluzba medyczna (bo i taka byla) miala sporo roboty - w takich warunkach (teren, pogoda) jakie byly, to nic dziwnego.
Co sadze o tym? Nic. Dla mnie bylo to jakies urozmaicenie wedrowki, dla zawodnikow wielkie wydarzenie, powazny sprawdzian, dla organizatorow wazny element dzialalnosci. Czy to potrzebne? Z cala pewnoscia tak. Czy musialo sie odbyc na gorskich perciach? Przeciez dzieki temu polaczylo wiele walorow, od piekna do autentycznosci warunkow. Moze i pozalowalem troche, ze jestem tylko obserwatorem_
mpie - Czw Mar 22, 2007 7:53 pm

Mam kilka tras które zrobiłem w ekspresowym czasie, niejednokrotnie kilka razy szybciej niż czas mapowy. Ale nie jest to mój ulubiony sposób spędzania czasu.

Natomiast miejsce, które zawsze staram sie minąć szybko (pominę prywatny rekord) to odcinek Palenica - Moko.
First - Czw Mar 22, 2007 11:06 pm

i Tu zgadzam się z mpie. Na tym odcinku jestem zwykle szybszy niż konie Większość pozostałych szlaków przechodzę na ogół szybciej niż bardzo miarodajne przewodniki, jednakże póki co wynika to z dobrej kondycji i sprawności (oby tak dalej) nie z racji "przelatywania" szlaków. Natomiast uwielbiam posiedzieć sobie dłużej w świetnym punkcie widokowym i wtedy już wszystkie zmysły pracują. Na Skrajnym Granacie w ubiegłym roku równo godzinka patrzenia!
dżagietka - Pią Mar 23, 2007 9:47 am

A ja to się lubię powlec. Pozamiatać ogonem za szybkobieżnym peletonem... Sprawić że dzięki mnie ktoś na przodzie odpocznie sobie w spokoju, zmuszony na mnie czekać . Sama radość .
No bo nie napiszę przecież że taka cienka jestem .
Ale odcinek o którym wspomniał mpie też staram się w miarę szybko przebyć. Oczywiście jak na mnie .
Smieszka - Pią Mar 23, 2007 1:11 pm

ja tam nie uprawiam szybkiego maratonu i na czas ale tez nie chodze za wolno (na codzien chodze szybko)ale w górach jest inaczej, lubie pooddychać pełną piersia i rozkoszowac sie wszystkim..podziwiać widoczki :)wkoncu komu się spieszy będąc na szlaku ,zawsze można wcześniej wstać by pokonać jakis odcinek , lub coś zdobyc o okreslonym czasie...spokojnie a bezpiecznie ,nie za wolno a w miare rownym tempem, byu nie spowalniać grupy

[ Dodano: Pią Mar 23, 2007 1:16 pm ]
Jesienny Deszcz - Pią Mar 23, 2007 2:27 pm

Ja też raczej nie biegam, chodzę sobie na ile mogę, czasem wolniej czasem szybciej zależnie od dnia, sił, nastroju.

Jeśli chodzi o wspomnianą trasę to też sie staram jak najszybciej ale mi nie wychodzi, asfalt szybko odbiera mi siły - taki model
Smieszka - Pią Mar 23, 2007 5:07 pm

no nie ja tu zaraz sprawdzę kto jaki czas napisał i jaką predkosc ,i będzie bez wykretow...zawodnicy tez musza być.... bez kontroli się nie obejdzie
Slaaweck - Czw Mar 29, 2007 9:58 pm

A ja powtórzę: wszystko zalezy od nastroju a nie kondycji. Ostatnio w 25 minut wleciałem z Moka na Równię za Mnichem. Ale szczerze? - zapytam - po co to wsztystko? Schodząc -bo słońce szaszło za Szpiglasowym Wierchem - zrobiłem chyba ze 20 zdjęc "dymiacego" od chmur Mnicha. Fantastyczny widok ale biegiem ten widok umknąłby mi napewno. Za to śmiech pusty mnie ogarnął na Orlej jak dwóch "pędzących" rozmawiało o jakichś działkach pod budowę, sadząc przy tym susy niczym w siedmiomilowych butach.
pawełm - Pon Kwi 02, 2007 9:10 am

Dwa lata temu czekaliśmy całą rodzinką w kolejce na kolejkę na Kasprowy. Po 20 minutach doszlismy z synem do wniosku, że my wejdziemy a żona z córką wjadą. Synek chciał sprawdzić tatę i mnie przeciągnął strasznie. Wejście 1h 42 minuty. Na górze bylismy minutę po kolejce z dołu z resztą rodziny. Wnioski: zero przyjemności z wędrówki (biegu), straszne zakwasy . Co do trasy nad Morskie Oko proponuję mój sposób. Trzeba być na parkingu w Palenicy około 7 rano, wtedy trasa upływa w ciszy, co najwyzej śpiew ptaków może przeszkadzać . Pozdrawiam
Smieszka - Wto Kwi 03, 2007 11:13 am

no widze że grupa zawodników się powiększa.... ,wiec trzeba pomyśleć już nad trasą GBGG-Górskiego Biegu Grupy Górskiej... nie będzie ulg ze strony skromnej sędziny ale nagrody będą... a jeszcze termin do ustalenia
sibi - Wto Kwi 03, 2007 12:32 pm

... No bo nie napiszę przecież że taka cienka jestem .
Ale odcinek o którym wspomniał mpie też staram się w miarę szybko przebyć. Oczywiście jak na mnie .



Bilet Turystyczny PKP - dowolna ilosc przejazdow za 55zl
VI DNI TURYSTYKI - Poznań - 14-17 stycznia 2008
Ekwipunek turysty górskiego, niezbędny w czasie wędrówki
[Schroniska] Baza Turystyczna Ostoja w Suchych Rzekach
  • lukas karta zgonu
  • need for speed underground 2 predkosc
  • handheld;garmin
  • katowice pko sa
  • jak adresowaE6 do usa3F
  • the sims 2 konkursy
  • jakie rynny metalowe plastikowe
  • idz do podstrony 1668
  • ww karta rowerowa
  • Baza wiadomości z for internetowych ^^ Start